Konflikt bliskowschodni stanowi nie tylko bezpośrednie zagrożenie dla ludzi w regionie, ale też poważny kryzys o globalnym zasięgu. U jego podstaw leżą rozległe zasoby ropy i gazu, których dostawy zostały wstrzymane. Rosnące ceny surowców energetycznych odczuwają zarówno liczne branże, jak i poszczególne kraje – w tym Polska. Sytuacja w sektorze transportu jest na tyle poważna, że rząd Donalda Tuska zdecydował się obniżyć VAT i akcyzę oraz wprowadzić maksymalne ceny na stacjach paliw w ramach tzw. Pakietu CPN.
Nowa analiza Fundacji Instrat „Rachunek za uzależnienie” udowadnia, że ten kryzys kosztuje nas dużo, a państwo polskie, choć bierze na siebie część kosztów, nie inwestuje w odporność. Jej główny autor, Michał Grabka, tak ocenia bieżącą sytuację: Nie wiemy, ile jeszcze ten konflikt potrwa. Musimy uniezależnić się od importu ropy i gazu oraz postawić na elektryfikację krajowego transportu. Im więcej aut elektrycznych napędzanych polską energią ze słońca i wiatru, tym pewniejsza będzie cena za przejechany kilometr i więcej pieniędzy zostanie w naszej gospodarce.Zachętą może być obniżona stawka VAT na ładowanie elektryków i społeczny leasing – tani najem dla mniej zamożnych.
Najbardziej stratne są firmy
Zgodnie z analizą, najbardziej dotkliwe skutki kryzysu irańskiego ponoszą firmy korzystające z oleju napędowego. Dla nich cena paliwa wzrosła o 1,77 zł. Dla porównania wzrost ceny benzyny dla prywatnych kierowców samochodów benzynowych wyniósł około 40 groszy. Choć pakiet CPN obniżył ceny paliw dla konsumentów, przedsiębiorstwa nie odczuły jego korzyści w tym samym stopniu. Dla firm zarejestrowanych jako podatnicy VAT obniżka podatku jest neutralna, ponieważ i tak go odliczają – więc inflacja wzrośnie.
e-CPN, czyli jak wprowadzić elektryki pod strzechy
Od wybuchu wojny w Iranie do połowy maja 2026 r. budżet państwa stracił na kryzysie i pakiecie CPN blisko 2 mld zł. Mimo to nie przeznaczono ani złotówki na zabezpieczenie kraju przed podobnymi wstrząsami w przyszłości.
Fundacja Instrat rekomenduje, by z 6 mld zł wpływów z zapowiadanego podatku od zysków nadzwyczajnych sektora paliwowego (windfall tax), nad którym pracuje Minister Finansów Andrzej Domański, przeznaczyć na działania zmniejszające zależność Polski od importowanych paliw kopalnych, takie jak:
- Rozwój społecznego leasingu europejskich pojazdów elektrycznych w miesięcznej cenie najmu do 450 zł – na wzór francuskiego programu, który umożliwia dostęp do elektromobilności także gospodarstwom domowym o niższych dochodach.
- Wprowadzenie Pakietu e-CPN: obniżki VAT do 8% na ładowanie w domu i na publicznych stacjach oraz na rozwój sieci stacji ładowania. Potrzebujemy zachęt dla obywateli i firm, aby trwale przestawić kierowców na prąd i przede wszystkim elektryfikować logistykę.
- Bilet Polska – wprowadzenie jednolitego biletu lokalnego i regionalnego na transport publiczny po preferencyjnej stawce. W Niemczech jego odpowiednik kosztuje 63 EUR (~265 zł).
Bez takich inwestycji każdy kolejny wstrząs na rynkach surowcowych będzie oznaczał dla Polski miliardowe straty, przed czym ostrzega Aleksander Rajch, członek zarządu Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności: Obecnie po raz kolejny dostrzegamy wyraźnie, że tarcia polityczne w odległych regionach świata, na przebieg których mamy bardzo ograniczony wpływ, przynoszą bezpośrednie, negatywne konsekwencje dla polskiej gospodarki i naszych portfeli. Elektryfikacja transportu pozwoli tę negatywną korelację zmienić. Na podstawie prognoz, już za niecałe 5 lat rozwój floty samochodów elektrycznych może doprowadzić do ograniczenia popytu na ropę naftową w Unii Europejskiej o co najmniej 1 mln baryłek dziennie, czyli o prawie 10%. Wraz z rozwojem elektromobilności stopniowo będzie wzrastać również niezależność energetyczna Polski.
Źródło: Instrat