PL   |   EN

Jak otwarty klub klimatyczny może generować dywidendy węglowe dla biednych

Jak otwarty klub klimatyczny może generować dywidendy węglowe dla biednych
źródło : pixabay.com
Kierowana przez Niemcy grupa G7 może przyspieszyć dekarbonizację wraz ze sprawiedliwością klimatyczną, piszą Andreas Goldthau i Simone Tagliapietra.

Nauka jasno pokazała, że aby uniknąć najbardziej dramatycznych konsekwencji zmian klimatu, ludzkość musi utrzymać globalny wzrost temperatury w granicach 1,5 ° C.  Ale podczas gdy COP26 podniosła ambicje klimatyczne, świat pozostaje na dobrej drodze do wzrostu o 2,4 ° C.

Aby przyspieszyć globalne działania w dziedzinie klimatu, niemiecka prezydencja G7 zamierza stworzyć "wspólny i otwarty klub klimatyczny". Stanowi to ważną i obiecującą inicjatywę, której potencjalne korzyści można znacznie zwiększyć poprzez skierowanie międzynarodowych dywidend węglowych z powrotem do biedniejszych krajów w celu wsparcia ich czystej transformacji.

Długo dyskutowany w kręgach ekonomicznych pomysł klubu klimatycznego nabrał ostatnio rozpędu. Jego kontury są jasne: członkowie klubu zobowiązują się do ambitnej redukcji emisji krajowych, a jednocześnie wspólnie wprowadzają środki dostosowawcze na granicach emisji dwutlenku węgla, aby zabezpieczyć się przed przenoszeniem się przemysłu do regionów o niższych ambicjach klimatycznych. Ponadto współpracują nad transformacją swoich sektorów przemysłowych w celu ustanowienia międzynarodowego wiodącego rynku materiałów i produktów przyjaznych dla klimatu. W ten sposób pionierzy polityki klimatycznej unikną niekorzystnej sytuacji konkurencyjnej na rynku międzynarodowym ze względu na ich wysiłki na rzecz klimatu, zwłaszcza jeśli chodzi o energochłonne gałęzie przemysłu.

Wszystko to jest rozsądne, ale aby dostosować się do porozumienia paryskiego, klub klimatyczny musi szanować zasadę wspólnej, ale zróżnicowanej odpowiedzialności, która postuluje, że chociaż wszystkie kraje muszą wziąć odpowiedzialność za walkę z globalnym kryzysem klimatycznym, konieczne jest uznanie znaczących różnic w zakresie rozwoju gospodarczego i historycznych emisji dwutlenku węgla.

Aby klub klimatyczny szanował tę zasadę i sprostał imperatywowi sprawiedliwości klimatycznej, kluczowe znaczenie ma wsparcie gospodarek wschodzących i krajów rozwijających się w ich przechodzeniu na niskoemisyjną przyszłość. Niemiecka propozycja sugeruje pomoc gospodarkom wschodzącym i krajom rozwijającym się w potencjalnym przystąpieniu do klubu klimatycznego, ale pozostaje niejasna w tej kwestii.

Podobnie jak krajowe podatki od emisji dwutlenku węgla, środki dostosowawcze na granicach emisji dwutlenku węgla mogą również uderzyć w biednych mocniej niż w bogatych – teraz w skali globalnej, czyli na Globalnym Południu. A ponieważ dywidendy węglowe mogą być postrzegane jako elementy składowe przyszłej sieci bezpieczeństwa klimatycznego dla obywateli, dochody z działań dostosowawczych na granicach emisji dwutlenku węgla mogą wynosić tyle samo na poziomie globalnym.

Krótko mówiąc, bogaci w końcu opodatkują biednych. Jest to nie tylko niedopuszczalne z etycznego punktu widzenia. Grozi to również zniechęceniem do bardzo potrzebnego wsparcia ze strony krajów Globalnego Południa dla międzynarodowych działań w dziedzinie klimatu. I to jest właśnie powód, dla którego dochody uzyskane z mechanizmu muszą być wykorzystywane jako międzynarodowe dywidendy węglowe.

Krytycy twierdzą, że handel nie powinien być wykorzystywany jako instrument polityki klimatycznej. Naszym zdaniem jest to po prostu nieuniknione. Aby działać zgodnie ze swoimi krajowymi celami klimatycznymi, kraje muszą działać poza swoimi granicami. Niedawna propozycja ograniczenia wylesiania spowodowanego przez UE zyskuje na popularności, zakazując importu produktów takich jak wołowina, olej palmowy, kakao związane z wylesianiem na całym świecie. Bez lewiatana klimatycznego – to znaczy przy braku sił przymusu w ramach porozumienia paryskiego – niskie ambicje w zakresie działań w dziedzinie klimatu można zwiększyć jedynie poprzez podniesienie kosztów, czyli poprzez handel.

Świat jest na rozdrożu. Musimy znaleźć nowe sposoby stymulowania globalnych działań w dziedzinie klimatu i rozwiązania problemu gapowiczów wynikającego z kosztów polityki klimatycznej, które są w dużej mierze krajowe, podczas gdy korzyści są globalne. Oczywiste jest, że porozumienie paryskie musi pozostać głównym filarem globalnych działań w dziedzinie klimatu. Świat potrzebuje jednak środków uzupełniających, aby przyspieszyć wysiłki na rzecz klimatu. Podczas swojej prezydencji w G7 Niemcy powinny zatem mocno naciskać na klub klimatyczny.

To powiedziawszy, taki klub powinien być rzeczywiście otwarty i chętny do współpracy. Oznacza to, że członkostwo może być postrzegane jako tit-for-tat: potencjalni członkowie klubu zobowiązują się do działań na rzecz klimatu, w zamian za co korzystają z międzynarodowych dywidend węglowych i wyraźnego zobowiązania członków klubu do połączenia sił we wspieraniu transferu technologii i finansowania klimatu.

Jedno jest jednak pewne: w kontekście globalnego kryzysu klimatycznego kluczowym pytaniem nie jest to, czy handel powinien, czy nie powinien być wykorzystywany do zachęcania do działań w dziedzinie klimatu. Pytanie brzmi, w jaki sposób należy go do tego wykorzystać. Naszym zdaniem klub klimatyczny zbudowany wokół pojęcia międzynarodowych dywidend węglowych stanowi ważny krok we właściwym kierunku - a rok 2022 może być rokiem, w którym go dostarczymy.


Andreas Goldthau jest profesorem polityki publicznej Franza Haniela na Uniwersytecie w Erfurcie w Willy Brandt School of Public Policy. Jest także liderem grupy badawczej w Institute for Advanced Sustainability Studies.

Simone Tagliapietra jest starszym członkiem w Bruegel i adiunktem w dziedzinie energii, zasobów i środowiska na Università Cattolica i Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa – SAIS Europe.

 

Źródło: euractiv.eu

Stworzone przez allblue.pl