PL   |   EN

Ile przestrzeni dla OZE w Polsce?

Wiatraki na polu nieopodal gospodarstw
źródło : pexels.com
Obserwując dyskusje na temat lokalizacji inwestycji słonecznych i wiatrowych w Polsce można odnieść wrażenie, że tego typu instalacje będą powstawać niemal wszędzie i ich wpływ na środowisko oraz zdrowie ludzi może być druzgocący. Tymczasem wystarczająca przestrzeń dla OZE na terytorium Polski to zaledwie ok. 4% jej powierzchni.

Efekt szarańczy

Opinie o zalaniu Polski inwestycjami w elektrownie OZE, zwłaszcza wiatrowe potęgują głównie doniesienia o dużej ilości składanych wniosków na nowe instalacje. Zjawisko to można roboczo nazwać „efektem szarańczy”. Efekt ten pojawia się wtedy, gdy ilość zainteresowanych budowaniem nowych instalacji jest wyższa od ilości dostępnego dla nich miejsca. Warto zwrócić uwagę, że podobny efekt przeżywa Polska obecnie w zakresie rosnącej ilości składanych wniosków o uzyskanie warunków zabudowy i zagospodarowania terenu dla budynków mieszkalnych – choć przeciw temu znacznie mniej osób czuje potrzebę wznoszenia protestów. 

Tymczasem ilość składanych wniosków na nowe elektrownie wiatrowe czy słoneczne nie przeniesie się w całości na ilość rzeczywiście wybudowanych instalacji. Ilość faktycznie powstających instalacji ograniczy skutecznie prawo dotyczące oddziaływania inwestycji na środowisko oraz przepisy dotyczące odległości instalacji od budynków mieszkalnych. Obecnie ze względu na ustawę odległościową ograniczającą możliwość budowania elektrownie wiatrowych do 700 m od najbliższego budynku teren dostępny do ich budowy wynosi zaledwie 1,08% powierzchni kraju. W przypadku zmniejszenia tej odległości do 500 m, byłoby to maksymalnie 5,8% powierzchni kraju, choć prawdopodobnie jedynie 3,3% ze względu na inne ograniczenia, takie jak obszary chronione. Na pewno znacznie większy teren jest dostępny dla elektrowni słonecznych na gruncie. 

źródło: Instrat

Wystarczy kilka procent

Drugą informacją, która może potęgować wrażenie, że elektrowniami wiatrowymi lub słonecznymi potrzeba zabudować znaczną część kraju jest ich planowana do wybudowania ilość, w oficjalnych dokumentach strategicznych. Pisaliśmy o tym dwa tygodnie temu, że Krajowy Plan Energii i Klimatu do roku do 2030 roku proponuje wzrost ilości instalacji słonecznych i wiatrowych o 50-60%, a do 2040 roku o ponad 100% w stosunku do dzisiejszej ich ilości. O tym czy 52 GW mocy w elektrowniach słonecznych lub 31 GW mocy w elektrowniach wiatrowych może być problemem informuje nas opracowanie European Environmental Bureau z 2024 roku

Opracowanie to opiera swoje szacunki dotyczące możliwości lokalizacji elektrowni wiatrowych i słonecznych m.in. w Polsce na kryteriach określonych przez naukowców z Joint Research Center. Wykluczają one z możliwości lokalizacji elektrowni tereny przyrodniczo cenne oraz większość gruntów rolnych (ornych). Opracowanie to przyjmuje, że Polska będzie potrzebować 84 GW energii słonecznej lądowej i 52 GW energii z wiatru na lądzie w 2040 roku. Aby pomieścić taki potencjał energii wiatrowej i solarnej oceniono, że Polska będzie potrzebowała 0,8% swojej powierzchni do 2030 r. i 1,8% do 2040 r. To dużo poniżej średniej szacowanej dla 27 unijnych państw, która wynosi 2,2%.

Dla lokalizacji elektrowni słonecznych wystarczyłoby wykorzystanie tylko gruntów zanieczyszczonych w Polsce, których ilość w powierzchni kraju stanowi 2,7%. Dla fotowoltaiki zamontowanej na gruncie oceniono krajowe możliwości na 1,63% oraz na fotowoltaikę na dachach na 0,15% terytorium lądowego Polski. Powierzchnię możliwą do wykorzystania dla wiatraków na lądzie oszacowano na maksymalnie 2,44% powierzchni kraju. Tymczasem powierzchnię potrzebną do wybudowania 84 GW elektrowni słonecznych oszacowano na 0,55% powierzchni Polski, a dla 52GW elektrowni wiatrowych na 1,25% powierzchni Polski do 2040 roku. 

Powyższe szacunki oznaczają, że dostępnych dla elektrowni słonecznych i wiatrowych jest ok. 4,1% powierzchni kraju, a faktycznie należy zająć pod ich budowę do 2040 roku nawet nie więcej niż połowę tej powierzchni, czyli wspomniane wcześniej 1,8% powierzchni kraju. A zatem większość gmin w Polsce i znakomita większość mieszkańców Polski nie jest zagrożona w żaden sposób przez bezpośrednie sąsiedztwo elektrowni wiatrowych lub farm słonecznych. 

 

Nieznaną liczbą pozostaje ilość osób, dla których elektrownie wiatrowe będą znajdowały się w zasięgu wzroku, ale nadal należy podejrzewać, iż będzie to mniejszość Polaków. Problem z lokalizacją tych inwestycji tkwić może w tym, że być może ta mniejszość, to właśnie Ci, którzy nie zgadzają się na ich budowę w sąsiedztwie swoich domów. Wiosną pisaliśmy, że nawet 55% społeczeństwa pozwoliłoby na lokalizację tego typu instalacji w pobliżu swojego domu. 

Globalnie nie równa się lokalnie

W praktyce informacja o tym, że tylko niewielka powierzchnia kraju może być zajęta przez instalacje słoneczne i wiatrowe oznacza, że w kilkunastu, może kilkudziesięciu gminach w Polsce lokalizacja tego typu instalacji może być szczególnie preferowana. W takich gminach, zwykle o niskiej gęstości zaludnienia i dużej ilości gruntów wykorzystywanych rolniczo, ale o niskiej jakości gleb, dostępność terenu pod elektrownie prawdopodobnie może być bardzo duża. 

Warto jednak zauważyć, że badania pilotażowe, wykonane na niereprezentatywnych dla całego kraju 18 gminach z województw warmińsko-mazurskiego, podlaskiego, lubelskiego i podkarpackiego pokazały, jaka jest skala problemu. W praktyce w analizowanych gminach grunt dostępny dla elektrowni wiatrowych to w obecnych warunkach prawnych od 0% do 1,25% powierzchni takich gmin jak Barciany czy Kulesze Kościelne. Dla elektrowni słonecznych grunt dostępny dla inwestycji może osiągać nawet 65-66% powierzchni gminy (Białystok – gmina wiejska, Brańsk, Kulesze Kościelne). 


źródło: https://gridw.home.pl/pub/Raport_potencjal_OZE.pdf

Analizy te przeprowadzono w ramach projektu „Mamy przestrzeń dla OZE” przez Centrum UNEP-GRID Warszawa z użyciem wytycznych dla tego typu postępowania pochodzących z Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Opublikowano je w raporcie pt.: „Identyfikacja obszarów wysokiego potencjału rozwoju OZE”. Publikacji towarzyszy specjalny geoportal: geoportal-oze.gridw.pl.

Jak zdecydować odpowiedzialnie? 

Niezależnie od tych procentów od dyskusji dotyczącej poszczególnych szczególnie preferowanych lokalizacji dla instalacji OZE nie uciekniemy. Warto, aby odbywała się ona w cywilizowany sposób, czyli np. w reprezentatywnych konsultacjach społecznych. Dla każdej gminy są dostępne takie narzędzia jak narady obywatelskie lub panele obywatelskie. W projekcie Fundacji Pole Dialogu oraz Pracowni Zrównoważonego Rozwoju można uzyskać porady dla prowadzenia tego typu procesów w formie kilkugodzinnego mentoringu. Do programu wciąż można się zgłosić

Drugim warunkiem odpowiedzialnego decydowania jest kreowanie wiążących, odpowiedzialnych decyzje dotyczących lokalizacji. Takim procesem, odbywającym się obecnie w praktycznie każdej gminie w Polsce jest przygotowywanie Planów Ogólnych gmin. Innym procesem, gdzie tego typu dyskusja może się odbyć jest przygotowanie strategii gminnych, gdzie zgodnie z odpowiednimi ustawami muszą być ustalone ogólne warunki dla lokalizacji instalacji OZE o mocy powyżej 500kW, czyli dla większości dużych instalacji wiatrowych i farm słonecznych. 

Zadbajmy, aby w tych procesach planistycznych oraz konsultacyjnych brała udział możliwie szeroka reprezentacja zainteresowanych mieszkańców, bo może się okazać, że zgodnie z sondażami opinii publicznej, zwolenników OZE jest więcej, niż mniej. 

Autor: dr Wojciech Szymalski

 

Tagi

Stworzone przez allblue.pl