Farbowanie lisa
Przykładowy tekst dotyczący długoterminowych skutków wprowadzenia systemu ETS2 w Polsce zaczyna się od tego, że informuje się czytelnika o tym, ile to droższe będą paliwa w roku 2030 lub 2040 lub nawet 2050. Podaje się liczby mówiące o tym, jakie mogą być ceny paliw w przyszłości, które w porównaniu z aktualnymi cenami paliw na pewno robią duże wrażenie. Kto by się nie przestraszył widząc, że ceny wzrosną kilkukrotnie? Co bardziej efektownie napisane artykuły sugerują nawet, że wzrost ten nastąpi gwałtownie i „już za chwilę”.
Widok z lotu ptaka
Porównanie prognozowanych cen do cen dzisiejszych nie jest jednak właściwym punktem odniesienia dla skutków systemu ETS2 w Polsce czy innych krajach Europy. Bardziej właściwe byłoby porównanie przyszłych cen bez narzutu kosztów systemu ETS2 do cen z ich narzutem. Bo koszty paliw – bez wyjątku węgla, gazu czy ropy naftowej - już do roku 2030, a na pewno do roku 2050, znacząco wzrosną. Tak samo ceny te rosły dotychczas kiedy system ETS2 jeszcze nie działał.
Przykładowo w latach 2000-2020 ceny paliw transportowych wzrosły o ponad 70%. Jeszcze w 2000 roku cena benzyny 95 wynosiła 2,93 złotego, a pod koniec 2019 roku wynosiła 5,08 złotego. Przejściowo ceny benzyny w cały tym okresie bywały nawet wyższe niż 5,08 złotego za litr. Ceny węgla w okresie 2000-2020* wzrosły ze 146,66 złotych za tonę, do 313,27 złotych za tonę i także pomiędzy datami granicznymi bywały nawet wyższe od ceny z roku 2020. Łatwo zauważyć, że wzrost ceny węgla jest wyższy w tym okresie o ponad 100%.
Lis w paski
Bazując na artykule z portalu FORSAL.pl porównaliśmy jakiemu poziomowi inflacji odpowiadają wzrosty cen prognozowane w tym artykule ze względu na system ETS2. Wykorzystaliśmy w tym celu prosty kalkulator procentu składanego, którym w istocie jest mechanizm działania inflacji. Ponieważ z prognozy zawartej w artykule znaliśmy ceny paliw na rok 2030, 2040 i 2050, a z innych źródeł aktualne ceny paliw, za pomocą kalkulatora szukaliśmy procentu, który odpowiadał rocznej stopie inflacji, która mogłaby doprowadzić do takiego wzrostu cen. Za odpowiednik rocznej stopy inflacji przyjęliśmy wysokość procentu składanego z kapitalizacją roczną.

Okazuje się, że w takim ujęciu wzrost cen gazu prognozowany w artykule FORSAL.pl od roku 2025 do 2050, od 295 złotych do 714 złotych, czyli o 419 złotych, odpowiada procentowi składanemu o wartości 3,6% rocznie z kapitalizacją roczną. Z kolei wzrost cen paliw transportowych z poziomu ok. 6,40 złotych za litr w 2025 roku do ok. 12 złotych za litr w 2050 roku to procent składany o wartości 2,53% z kapitalizacją roczną. Tylko wzrost cen węgla według tego artykułu z poziomu 1703 złote za tonę do 6695 złotych za tonę do 2050 roku odpowiada procentowi składanemu na poziomie 5,63% z kapitalizacją roczną.
Tymczasem dzisiejszy poziom inflacji (kwiecień 2025) w Polsce to 4,30% w ujęciu rocznym. Dzisiejsza inflacja jest zatem groźniejsza dla rachunków za energię i paliwa Polaków, niż skutki systemu ETS2. Jedynie ceny węgla ze względu na wprowadzany system ETS2 mogłyby rosnąć szybciej niż zgodnie z rytmem obecnej inflacji. Ceny paliw transportowych mogłyby wrosnąć ze względu na system ETS2 w tempie inflacji uznawanej za tzw.: optymalny poziom inflacji, czyli 2,5%. Wszystko to pod warunkiem, że wszystkie prognozowane maksymalne wzrosty cen uprawnień do emisji CO2 zostaną osiągnięte, a tak wcale być nie musi.
Ręka w rękę
Przypomnijmy, że system ETS – zarówno dla energetyki i przemysłu, tzw. ETS1, jak i dla transportu i budownictwa, tzw.: ETS2 – jest mechanizmem, który dzięki nałożeniu opłat na paliwa emisyjne, generuje przychody do budżetów państw członkowskich Unii Europejskiej, które mają być przeznaczone na budowę systemu energetycznego o niskiej emisji CO2 lub całkowicie bez niej. Dzięki tym środkom mogą być wdrażane rozwiązania, które obniżają emisję, a więc mogą przyczynić się do spadku cen uprawnień do emisji. Wartość uprawnienia do emisji kształtowana jest bowiem poprzez mechanizm rynkowy, im większy na nie popyt, tym wyższa jest ich cena.
Dotychczas wiele Państw nie wykorzystywało środków z systemu ETS1 do inwestowania w rozwiązania bezemisyjne, m.in. Polska, według kontroli NIK, wykorzystała prawdopodobnie tylko niecałe 1,3% tych przychodów. Inwestycje w ograniczanie emisji nie są zatem wystarczające i popyt na nie jest większy niż oczekiwany przez nałożone ograniczenia prawne. Nic dziwnego, że ceny uprawnień do emisji rosną. Jeśli państwa członkowskie będą emitowały mniej gazów cieplarnianych niż roczne poziomy dostępne w systemie ETS2, to ceny uprawnień na pewno będą niższe – tak było w pierwszych latach działania systemu.
Sprawiedliwa opłata
Dokuczliwość działania systemu ETS2 będzie także zależna od zasobności portfela przeciętnego Polaka. Warto więc na koniec przypomnieć, że wzrost płac Polaków był dwukrotnie wyższy niż opisany wcześniej wzrost cen paliw transportowych czy węgla w latach 2000-2020. Wzrost płac – zarówno płacy minimalnej, jak i średniej krajowej, wyniósł bowiem prawie 100% w okresie o połowę krótszym niż analizowane ceny paliw, bo zaledwie od 2010 do 2020 roku. Jeśli taka tendencja się utrzyma do 2050 roku wprowadzenie ETS2 nie zagrozi w niczym portfelom Polaków. Z roku na rok, nawet z systemem ETS2, będzie można kupić tyle samo energii za otrzymywaną pensję, co dotychczas, a jeśli komuś się lepiej powiedzie, to będzie jej mógł kupić więcej. To chyba sprawiedliwe?
* - ceny według artykułu Mirosława Skibskiego, Karola Osadnika, Magdaleny Białas pt. „Górnictwo węgla kamiennego w Polsce w latach 1990-2020” z czasopisma „Mining – informatics, automation and electrical engineering”, no. 4 (544) 2020.
Autor: dr Wojciech Szymalski
