PL   |   EN

Gaz ziemny nie jest paliwem przejściowym(!)

Gaz ziemny nie jest paliwem przejściowym(!)
źródło : pixabay.com
Zamiast być promowanym jako "paliwo przejściowe", gaz można lepiej opisać jako paliwo ostatniej szansy, z zastrzeżeniem, że nie jest jedyny: inne technologie rozwijają rolę równoważącą dla systemów energetycznych, pisze Julian Popov.

Julian Popow jest członkiem Europejskiej Fundacji Klimatycznej, prezesem Building Performance Institute Europe, byłym ministrem środowiska i wody Bułgarii.

Gaz jest powszechnie oznaczony jako paliwo przejściowe lub pomostowe. Chodzi o to, że na drodze od węgla do odnawialnych źródeł energii musimy przejść przez gaz, który emituje, tylko w momencie spalania, połowę emisji CO2. Ale jeśli spojrzymy na kraje, które znacznie zmniejszyły wydobycie węgla w energetyce, zobaczymy, że węgiel nie jest zastępowany gazem i nie zachowuje się jak paliwo przejściowe. Kraje redukują węgiel, ale zużycie gazu nie wzrasta, ale zamiast tego pozostaje takie samo lub nawet spada.

Wielka Brytania jest uderzającym przykładem. W 2012 roku produkcja węgla osiągnęła szczyt na poziomie 40%. Dziś węgiel wytwarza mniej niż 3% brytyjskiej energii elektrycznej i jest na drodze do całkowitego wycofania w 2024 roku. W ciągu ostatnich dwóch dekad popyt na gaz pozostał na niezmienionym poziomie. Co więcej, zarówno gaz, jak i energia jądrowa wykazywały oznaki względnego spadku w ciągu ostatnich pięciu lat.

Niemcy są wyjątkowym przypadkiem ze względu na swoje zobowiązanie do zamknięcia elektrowni jądrowej do końca 2022 r. W ostatniej dekadzie zmniejszył produkcję energii węglowej o 44%, a jądrowej o 49%. W obliczu tego ogromnego spadku produkcja gazu wzrosła tylko o 13% (lub bezwzględna zmiana o 1,9 punktu procentowego).

Z pewnymi przejściowymi i sezonowymi wahaniami trend jest podobny w Danii, Hiszpanii, Włoszech, Słowenii, na Węgrzech i w innych krajach europejskich. W większości przypadków zapotrzebowanie na gaz pozostaje na niezmienionym poziomie lub spada pomimo dostępności niewykorzystanych mocy wytwórczych gazu, które można włączyć za pomocą przełącznika przycisku.

W latach 2010-2020 produkcja węgla w UE (w tym w Wielkiej Brytanii) spadła dokładnie o połowę. Gaz nie zastąpił utraconej generacji węgla, zamiast tego również spadł, nieznacznie, o 7%. Trend ten widoczny jest również globalnie – w ciągu ostatnich 10 lat produkcja węgla spadła z 40% do 34%, podczas gdy udział energetyki gazowej pozostał na tym samym poziomie około 22%. Istnieją krajowe wyjątki od tej reguły, ale nie zmienia to ogólnej tendencji.

Rzeczywistość jest taka, że gaz nie zastępuje węgla. Do tej pory węgiel zastępowały przede wszystkim odnawialne źródła energii i efektywność energetyczna w energetyce.

Pozostałe dwa główne sektory zużywające gaz, budownictwo i przemysł, również raczej nie poprą idei gazu jako paliwa przejściowego. W obu sektorach tendencją jest odejście od gazu. Kraje takie jak Holandia,  Dania,  Austriai inne kraje o wysokimpoziomie zgazowania ogrzewania domowego wprowadzają politykę redukcji gazu do ogrzewania i zastąpienia go pompami ciepła, wysoce wydajnym nasoleniem i odnawialnymi źródłami energii. Branża coraz częściej przygląda się również wodorowi.

Nie materializuje się również oczekiwanie, że gaz będzie paliwem przejściowym w transporcie. Pojazdy zasilane bateryjnie wygrały już wyścig o samochody osobowe i chociaż jury wciąż nie ma autobusów dalekobieżnych i transportu towarowego, jest mało prawdopodobne, aby werdykt faworyzował gaz.

Warto zauważyć, że trend nieustępniania węgla przez gaz miał miejsce, gdy ceny gazu były niskie, a koszty OZE, a zwłaszcza baterii, wciąż wysokie. Wraz z dramatycznym spadkiem kosztów odnawialnych źródeł energii i baterii oraz gwałtownie rosnącymi cenami gazu, gaz prawdopodobnie zacznie podążać za bardziej stromym trendem spadkowym węgla. Jeśli dodamy do tego wyższe ambicje w zakresie redukcji emisji dwutlenku węgla w ramach Europejskiego Zielonego Ładu, możemy być pewni, że gaz przegapił łódź transformacji energetycznej zarówno metaforycznie, jak i dosłownie.

Nie oznacza to, że gaz nie odgrywa roli w transformacji energetycznej. Rola ta nie jest jednak paliwem przejściowym i można ją lepiej opisać jako paliwo ostateczne – gdy efektywność energetyczna, odnawialne źródła energii, magazynowanie i odpowiedź na zapotrzebowanie pozostawiają lukę, luka ta może zostać wypełniona gazem. W końcu gaz nadal działa jako paliwo, które równoważy przerywane wytwarzanie odnawialnych źródeł energii, choć nie możemy wyolbrzymiać tej roli. Szerokie menu technologii przesuwa się do pozycji równoważącej dla systemów energetycznych.

Baterie są tylko jednym z nich, ale wiele innych to integracja rynku, transgraniczna łączność sieciowa, cyfryzacja systemu energetycznego, dalekobieżne HVDC i inne. Gaz coraz częściej działa jako technologia niszowa, a nie mainstreamowa. Nisze mogą być niezbędne i liczne, ale pozostaną niszami.

Można powiedzieć: stwierdzenie, że gaz jest paliwem przejściowym, jest tylko PR-owym sloganem branży, tylko frazą, częścią złożonej debaty i niczym więcej niż kwestią językową.

Cóż, język ma znaczenie. Szeroko dyskutowana taksonomia UE dotycząca zrównoważonych działań  jest podstawowym językiem. Chodzi o nazywanie rzeczy zrównoważonymi lub niezrównoważonymi, a nie zestawem surowych, zaporowych zasad i kar. Niemniej jednak toczy się gorąca wojna o ten "kawałek języka", a walka o dostać gaz jako zielone paliwo jest zacięta.

Branding gazu jako paliwa przejściowego lub delikatniejszy biurokratyczny termin "działalność przejściowa", jest głównym argumentem za włączeniem gazu jako zielonego paliwa do taksonomii. Ta marka wpłynie na wiele decyzji inwestycyjnych, polityk publicznych i wydatków.

"Gaz jest paliwem przejściowym" jest podstawowym uzasadnieniem zezwolenia krajom na budowę elektrowni gazowych w ramach tzw. zasady DNSH  (Nie wyrządzaj znaczącej szkody). Oceniając kwalifikowalność elektrowni gazowych jako zamiennika mocy węglowych, Komisja Europejska wymaga,  aby  nowo wybudowane moce wytwórcze gazu "skutkowały jednoczesnym zamknięciem znacznie bardziej wysokoemisyjnej elektrowni i/lub zakładu wytwarzania ciepła (np. węgla, węgla brunatnego lub ropy naftowej) o co najmniej takiej samej mocy".

Innymi słowy, jeśli kraj zamknie 1 GW węgla, nie wyrządzi znaczącej szkody, jeśli zbuduje 1 GW produkcji gazu.

Patrząc na istniejący trend, zgodnie z którym gaz nie zastępuje węgla, zasada ta oznacza po prostu, że KE aktywnie naciska na kraje do budowy niepotrzebnych mocy gazowych, a ponadto zapewnia wsparcie finansowe w tym zakresie.

Zastosowana do gazu zasada DNSH zaszkodzi głównie krajom Europy Środkowo-Wschodniej,  które nie mają gotowych do uruchomienia mocy wytwórczych gazu i będą musiały inwestować w nowo budowane elektrownie, aby "nie wyrządzić tego tak znaczącej szkody". Ta bardzo kosztowna ironia tylko powiększy przepaść technologiczną między Zachodem a Wschodem, a za kilka lat zobaczymy, że Zielony Ład jest znacznie bardziej zielony dla Zachodu, ale nie tak zielony, a nie tak opłacalny i korzystny dla Wschodu.

Źródło: euractiv.com

Stworzone przez allblue.pl